Mgła i myśli /traktat mglisty czy srebrzysty?/ (zobacz wiersz...)

Motto:
Niech zapatrzą się umysły
Na niebieski trakt srebrzysty!

Gdy nie wstydzisz się swych myśli,
Wnet zrozumiesz, mgła też "myśli"!
Wariat! - powie ci "uczony"
Na przepisach z lewej strony.

A ten z prawej podpowiada,
Że potrzebna jest narada!
Nic nie widać… Mgła coś mówi
W świecie temu ogółowi?

W dzień ostatni tego roku,
Chociaż trzecia po północy,
Patrz do książki i prorokuj!
Logos mówi ci proroczy!

Czy wiesz skąd się mgła ta bierze?
Ją zobaczysz na - papierze!
Na tablicach w kalendarzu!
W nich jest wiedza – gospodarzu!

- Czyś oszalał – bredzisz dudy?
- Mgłę tam widzisz – pomylony?!
- Nie obawiaj się tej próby,
Stwórca będzie pochwalony!

W tym ostatnim dzionku grudnia,
Księżyc stanął w deklinacji
Na najdalszej od południa!
Jemu powiesz: nie masz racji?

On chce wracać ku północy!
Ze swej drogi już nie zboczy!
W tym wahaniu mgła o-sia-da...
Myśl, mój drogi, czas to zbadać!

A preludium w dzień już było,
Gdy słoneczko zaświeciło,
Srebrem grały nam obłoki
Na harmonii tam szerokiej!

Łańcut 2013.12.31, M. Granit

Krzywe "usta" /Ziemia na zakręcie/ (zobacz wiersz...)

Bańka nieba prawie pusta,
W niej królują krzywe usta!
Księciu coś się nie podoba?
Może boli go wątroba?

Księżyc rządzi na poważnie
I tym bardzo gwiazdy drażni!
Orion poszedł z psami swymi
Gdzieś na zachód – fajkę dymić?

Napracował się biedaka,
Bo myśliwych praca taka!
Świt się bardzo rozleniwił,
Tym leniuchów uszczęśliwił!

Dwudziesty dziewiąty grudnia,
Dochodzi godzina piąta.
Niebo słabo się "zaludnia",
Gwiazdy poszły spać do kąta?

Rogal na czarniutkim niebie
Krzywą łódką się kolebie.
Znak to pewny, bez wahania,
Zmiana aury nas dogania!

Nic strasznego nam nie wróży.
(Od równika kąt jest duży).
Przyglądajmy mu się bacznie!
W dwa tygodnie zimę zacznie!

Łańcut 2013.12.29, M. Granit

Trzy pozycje portretowe pryncypała czyli kameleon na niebie? (zobacz wiersz...)

Motto:
Spojrzeć na niebo, gdy ci się uda,
Spróbuj zobaczyć, jakie tam cuda!

W Noc Bożą w niebo, gdy głowę zadrzesz,
Zobaczysz księżyc w ostatniej kwadrze.
W czasie Wigilii w górę ma rogi.
Potem pół doby lepi pierogi.

Potem do rana na baczność stoi,
Czeka na trzeci kształt swój powoli.
Ten się pojawi koło południa.
Tak dzielny starzec niebo "zaludnia".

Gwiazdy mu skromnie dziś towarzyszą,
Zachwycone powagą i ciszą...
Zachodzą w głowy: jak się przewraca?
Dlaczego taka księżyca praca?

Do spodu brzuchem nad horyzontem,
A po pół doby pod prawym kątem!
Ludzie nie patrzą, co on wyrabia?
Tak cudnie niebo Pan przyozdabia!

Łańcut 2013.12.25, M. Granit

Księżyc kudłaty /mglista woalka/ (zobacz wiersz...)

Motto:
Księżyc z Jowiszem są obaj w zgodzie?
Jeden drugiego wcale nie bodzie!

Dwudziesty pierwszy miesiąca grudnia,
Pracę na niebie gwiazdom utrudnia
Mgła wszechpotężna w piątej godzinie.
Zimy czekamy – czy prędko minie?

Dzisiaj się kończy jesień przepiękna,
Nie ma takiego, kto na nią stęka!
Zapowiedź była pod koniec lata,
Gdy zimno z ciepłem tam się przeplata.

Zatem dziś mamy dzień przełomowy.
O zimie ostrej różne rozmowy,
Bo jakoś biała trochę nam zwleka.
Greenpeace powtarza, że jest kaleka.

A rzecz ciekawą na niebie mamy:
Gwiazdy schowały gdzieś swoje kramy?
Totalitaryzm tam się zagościł?
Jowisz z Księżycem czyżby w zgodności?

Tak zgodnie patrzą na świat szeroki,
Z przegranych gwiazdek zrywają boki!
Może spać poszły, zmęczone pracą?
Są ukarane – lecz powiedz za co?!

Łańcut 2013.12.21, M. Granit

Czyste niebo /dowód rzeczowy w "śledztwie meteo"/ (zobacz wiersz...)

Choć "kaducznie przeszła czwarta*",
Przestrzeń nieba wciąż otwarta!
Siedemnasty jest już grudnia,
Chmura "bacy" nie utrudnia!

Chodził w nocy, oj, wysoko!
Rano też zadziera "oko".
Mamy moment nadzwyczajny!
Brak na niebie gwiazd – ferajny?

Są gdzieniegdzie, jakieś blade?
Je opisać czy dam radę?
Lepiej zajmę się "facetem",
Który łazi z tym – tupetem!

Chwila bowiem jest poważna,
Bo ją zmienia moc doraźna.
Już za moment pełnia święta,
Jego buzia uśmiechnięta!

Radość bije od Księżyca,
Swym królestwem się zachwyca!
Jest najdalej na północy,
W apogeum wnet odskoczy!

A to okres przesilenia.
Słońce staje ze zdumienia?
Chociaż przypływ syzygijny,
Nasz potentat jest "niewinny"!

Delikatny, nie rozrabia,
Taki z niego gość, jak hrabia!
Zatem spokój w atmosferze!
Ty nie wierzysz? Ja mu wierzę!

Łańcut 2013.12.17, M. Granit

* Cytat z "Zemsty" A. Fredry
Męczennikom Grudnia wiersz poświęcam - autor

"Nieznani sprawcy" - zdemaskowani! /teoria grawitacyjna na wesoło/ (zobacz wiersz...)

Motto:
Już są złapani nieznani sprawcy,
Im by się przydał zakład poprawczy!

Czas więc się cieszyć, moi kochani,
Nieznani sprawcy – zdemaskowani!
Ósmego grudnia, o siedemnastej,
Czas rozrachunku z przestępstwem nastał!

Chodzi o zmowę sił połączonych:
Wenus z Księżycem (dziś rozłączonych).
Facet udaje – nie zna partnerki,
Bo to jest oszust, oj, bardzo wielki!

Chodził z nią razem, nawet ze Słońcem
I Ziemię wabił sercem gorącym.
Teraz daleko od nich odskoczył,
Pewnie z innymi będzie się droczył?

A oskarżenie jest tu poważne,
Na nie potrzebne sądy doraźne!
Więc jak to było, zaraz opowiem:
Ta drańska trójca, oj, była w zmowie!

Słowo Wam daję i będę szczery,
Na tym "skorzystał" bardzo "Ksawery":
Tak się napuszył z tej znajomości!
Gdy sam pozostał, zaczął się złościć!

Bo towarzystwo go o-puś-ci-ło...
Więc niszczył wszystko, aż się kurzyło!
Czasem na drogach wozy przewracał,
Bo taka tego psotnika praca!

Łańcut 2013.12.08, M. Granit

Gdzie jest "baca"? /pejzaż niebieski/ (zobacz wiersz...)

Motto:
Choćbyś niebo palcem macał,
To nie znajdziesz, gdzie jest "baca".

Już trzeci grudnia, godzina trzecia.
Gdzie ten nasz "baca nieba" poleciał?!
-Martwią się gwiazdy, także planety,
Bacy nie widać... smutno niestety...

On firmamentu już nie oświeca.
Mars go zastąpi? Chce się zalecać
Do Panny, która Kłosem go wabi?
Skąd w tym maluchu tyle odwagi?!

Z niego jest spryciarz i kombinator...
Spod Lwa opieki wychodzi za to,
By powędrować swymi drogami.
Czyżby tym razem damę chciał zranić?

(Nie myśl, mój drogi, że on morderca),
Strzałą miłości, prosto do serca
Chce trafić celnie, a cel daleeekooo!
Chwilę pomyślał – jeszcze za-cze-ka.

Wielką cierpliwość mają planety,
A jeszcze większą gwiazdy niestety,
Które z uporem po nieba łące
Chodzą tak samo nie jak błądzące.

A co z Księżycem? Brakuje gazdy!
Jemu obrzydły te nocne jazdy?
W dzień teraz chodzi, razem ze Słońcem,
Lecz niewidocznym jest nieba gońcem!

Łańcut 2013.12.03, M. Granit

Rogal Marcina rogi wygina /traktat astronomiczno-meteorologiczny/ (zobacz wiersz...)

Dwudziesty ósmy już listopada,
Na niebie nowa autostrada!
Minęła właśnie piąta godzina,
Niedługo świt się będzie zaczynał!

Te ważne gwiazdy gdzieś się schowały?
Na firmamencie rogal wspaniały,
Tego świętego zucha, Marcina,
Na swych sąsiadów rogi wygina!

Chociaż bezchmurne, czyste jest niebo,
Gwiazdy przyćmione – w tym coś dziwnego...?!
Czarna kopuła wisi nad głową,
Choć Księżyc jarzy "mniejszą" połową?

To resztki wyżu schodzą nad nami*
I robią miejsce niżom z chmurami.
Zmiana ciśnienia ma tutaj miejsce.
Niektórzy o tym nie wiedzą jeszcze.

Czarna powłoka gazu nad nami,
Gdy żadna chmura nieba nie plami,
Otchłanie świata tak nam otwiera,
Że w ich czeluście z dumą spozierasz!

Orion na zachód poszedł, jak zmyty,
Ze swymi Psami opuścił szczyty,
A w jego miejsce pręży muskuły
Lew samowładny. Mars ma skrupuły:

Zwierz go naciska potężnie z góry,
Księżyc od dołu kłuje rogami,
Są więc nad nami piękne figury!
Czy w tym zachwycie jesteśmy sami?

Za rączkę Jowisz Chłopców prowadzi,
Budzi po prostu – pracować radzi,
Bo ranek blisko! Nadchodzą chmury,
Choć wschód był jasny – stał się ponury...

Łańcut 2013.11.28, M. Granit

Tajfunotwórcy /traktat meteorologiczny/ (zobacz wiersz...)

Motto:
Nie ma skutku bez przyczyny

Drodzy Słuchacze i Czytelnicy,
Tego nie wiedzą ci ludzie "dzicy",
Którzy swój rozum zamknęli w głowach,
Gdzie nie dochodzi żadna myśl nowa.

Ten ich intelekt nawet się kurczy,
Skoro nie widzą "tajfunotwórczych"!
Że są przyczyny, nikt nie zaprzeczy,
Kiedy dochodzi do strasznych rzeczy.

Na Filipinach Hatyan straszliwy
Znów powyczyniał śmiertelne dziwy!
Co mogło sprawić takie podlectwo?
Trzeba dokonać faktyczne śledztwo!

Drodzy badacze, robicie zdjęcia.
Zbrodniarze z tyłu! Macie pojęcie?
Za huraganem gonicie sami,
A ten "przestępca" z tyłu za wami!

Spisek był prosty, jasny niezbicie,
Gdy się spotkały "ciała" w zenicie:
Wenus z Księżycem zrobiły zmowę,
W czas perygeum, jeszcze na nowiu!

Kiedy pół roku tam ich nie było,
Przechodzą równik. Powietrze "tyło"
Taką wilgocią, bardzo spokojną,
A po cichutku szykując wojnę!

Księżyc zatrzymał bieg na południe
I się oddalał od Ziemi zgubnie.
Wtedy na teren tuż przy równiku,
Spadło spuchnięte – taaajfuuun! Wykrzykuj!

Łańcut 2013.11.25, M. Granit

Pomnik niebieski /zmiany na szczycie/ (zobacz wiersz...)

Mój przyjacielu, zawsze kochany,
Widzisz na niebie cudowne zmiany?
Nawet do głowy by ci nie przyszło,
Co budowniczym na kuli wyszło!

W czas tej zimowej godziny zmiany,
Równoramienny trójkąt zdziałany!
Jego podstawą Księżyc z Procjonem,
U szczytu Jowisz jest usadzony.

Nad nim równiutko leżą chłopaki,
Kastor z Polluksem, jeszcze śpią mocno!
Na głowie Władcy wiszą ich s..ki?!
Ach, co się dzieje tą porą nocną!

Orion oniemiał z tego wrażenia,
Bo nic już nie miał do powiedzenia.
Taka zniewaga Pana Piorunów?!
To tak jak najazd ze wschodu Hunów!

Brak szacunku dla Gromowładnego!
Co się wyrabia, widzisz, kolego?!
Śpiące maluchy go lekceważą!
Przecież ich trzeba zamknąć pod strażą!

Księżyc półgębkiem tylko się śmieje,
Że to zwyczajne niebieskie dzieje.
Ktoś te obiekty dziwnie układa,
Bo tam nie rządzi żadna blokada!

Łańcut 2013.10.27, M. Granit

Kurier niebieski /sonet VI/ (zobacz wiersz...)

Piąta nad ranem, czasu letniego ostatni
Dzionek. A tam na niebie już na samym szczycie,
Spokojny wywiad biegnie Księżyca z Jowiszem.
Rozmawiają cichutko, żaden się nie zatnie!

Owa ważna narada twa już kilka godzin.
Kurier niebieski pyta, skąd spokój pochodzi
I porządek wzorowy wśród mieszkańców nieba?
Jowisz odpowiada: durniów nam nie trzeba!

Dlaczego więc na Ziemi jest tyle niezgody?
Dlaczego nieustannie kłócą się narody?
Na to pytanie trzeba odpowiedzieć mądrze!

Gdzie mamy sedno sprawy i w jakim tkwi jądrze?
Odpowiedź chyba jasna, nawet krótka bardzo:
Za dużo mamy "ludzi", co drugimi gardzą!

Łańcut 2013.10.26, M. Granit

Północna kulminacja Księżyca /meteorologiczna teoria grawitacyjna w rymowance/ (zobacz wiersz...)

Mamy październik dwudziesty trzeci,
Prawie minęła godzina czwarta,
Dlaczego nie śpią w nocy poeci?
Bo Księga Niebios jeszcze otwarta!

Niebo czyściutkie, bez żadnej chmurki,
Księżyc z zenicie. Za-dzie-rać gło-wę
Trzeba do góry, bo patrzy z górki
Na wszystkie gwiazdy swoją połową.

Dziś się najwyżej wspiął ku północy,
Dziewiętnaście stopni od równika
I coraz krócej już będzie kroczył.
Ta z kalendarza droga wynika.

Patrz, co na Ziemi wtedy się dzieje.
Ktoś zauważył zmiany na lepsze?
Kto śledzi Starca biegu koleje?
Tam się nie patrzą te brudne wieprze!

Świat dla Człowieka jest piękny bardzo.
Jego przymiotem niektórzy gardzą.
Gonią Mamonę, jest ich bożyszczem!
(Pięknem przyrody sumienia czyszczę.)

W czas kulminacji na naszym Globie,
Dzieją się rzeczy te same obie:
Nad kontynentem wyż się usadza,
Nad Atlantykiem niżów jest władza.

Zauważ, drogi, to jest logiczne,
Gdy Księżyc dąży w północną stronę,
Wód parowanie jest ułatwione,
Na ląd zaś spływa powietrze liczne.

Zimne i suche, bo od bieguna,
Dlatego piękna pogoda u nas.
A na zachodzie kłębią się chmury,
Na Europę ostrzą pazury!

Po kulminacji działają śmielej,
Bo z kontynentu ciśnienie wieje,
Gdyż "podtrzymywacz" wraca nad równik.
Czy to logiczne? Mój drogi, mów mi!

* * *

Dzionek już nastał bardzo upalny.
Tę grawitację razem pochwalmy.
Jest tak cieplutko, jak w lecie prawie.
Czy to jest sen? Czy śnimy na jawie?!

W pseudonauce są "takie lenie",
Ci nam powiedzą: to ocieplenie!
A co nam wmówią za dwa tygodnie,
Kiedy na przekór zmarzniemy godnie?

Nikt nie chce liczyć według Księżyca.
Jego interwał mądrych zachwyca!
Przez swych "wspólników" jest wspomagany,
Dlatego w cyklu zachodzą zmiany!

Zaglądnijmy do laboratorium,
Dla nas otwarte, jak Wszechświat cały!
Trzecia dekada września na podium.
Więc marsz Księżyca jest taki stały?!

Ale końcówka tego miesiąca,
Oj, była zimna! Przechodził równik,
A do pomocy miał także Słońce.
Stąd ten porządek często się różni.

Geofizycy wiedzieć powinni,
Że każda zmiana ma swe przyczyny.
Gdy za naukę biorą się inni,
Wtedy herezji nie policzymy!

Więc zauważyć już by się zdało,
Że mamy okres interglacjału!
Chociaż zamkniemy wszystkie kopalnie,
To ochłodzenie nie przyjdzie walnie!

Precesja osi ma tu robotę.
Chyba Majowie wiedzieli o tym.
Tam astronomia stała wysoko!
Nam niechaj wiedza będzie opoką!

Łańcut 2013.10.23, M. Granit

Jesienna pełnia w akcji /traktat astronomiczno-meteorologiczny/ (zobacz wiersz...)

Zmiana warty jest już blisko,
Znów na niebie widowisko!
Chciej podziwiać w kwartałczasie
Tarczę Księcia w pełnej krasie!

Noc – dwudziesty października,
W niebo patrzysz, w gwiazdy wnikasz?
Może drzemiesz tuż przed pudłem
Alladyna? Pewnie zgadłem?!

Widowisko się zaczyna
Na kopule czystej nieba.
Wszechświat wielbi swego syna.
Nam podziwiać też go trzeba.

Pierwsza pełnia, ta jesienna,
Zjawiła się na północy,
Bo jej droga ciągle zmienna,
Na półkuli naszej kroczy.

Przez trzy "miechy" łazić będzie
Coraz wyżej kilka stopni,
Jak ta kura co na grzędzie,
Aż na górnej sobie spocznie.

Potem w zimie wracać zacznie
I tak zawsze, aż do wiosny.
Wtedy przypatrz się jej bacznie,
Jaki jest jej ciąg miłosny.

Mija północ, gwiazdy zbladły?
Bo nieśmiałe w Księcia blasku.
Jeden Jowisz z nich tak jakby,
Świeci jasno w swoim kasku.

Lecz nie tylko piękno nieba
We wszechświecie widzieć trzeba.
Tam się kryje wielka siła,
Która aurę nam stworzyła.

Te trzy kroki syzygijne
Tworzą nowe sprawy, inne:
Punkty przy-ło-że-nia siły,
Które mędrcom się nie śniły?

Na południe dąży Słoce,
A na północ Księżyc ciągnie.
Oba ciała jakby gońce
"Naciągają" na Glob - spodnie!

W czasie pełni to się dzieje,
Zawsze bardzo symetrycznie!
Takie są Księżyca dzieje.
Niespodziankę mędrcom wytnie!

Wpuszcza zimno, to z północy,
Regularnie po wsze czasy,
Lat miliony tak "se" kroczy,
Bardzo dumny ze swej krasy!

Dla ciekawych tu wyliczę,
Że on ma swą tajemnicę:
Najważniejsza taka jedna,
Długość kroku – ciągle zmienna!

Raz ma krótkie, potem długie,
(Ja tak o nich mówić lubię!)
W ciągu latek kilkunastu,
On zachwyca wszystkich nas tu?!

I co jeszcze powiem tobie,
On ze Słońcem zimę robi!
Gdy wracają do równika,
Wielkie zimno nas przenika!

Tak osiada "gaz" z bieguna,
Wtedy wyż powstaje u nas!
Mamy zatem ładne lato,
Potem zimę też bogatą!

Jednak jest w tym mały "kruczek".
Zaraz, "drogi" cię nauczę.
Wiedz, że siła ta kapryśna,
Dziwną swoją taką myśl ma.

Raz się zbliża, raz oddala,
Jak od brzegów morska fala.
To do Ziemi, lub do nieba.
Fizykowi wierzyć trzeba...

Perygeum, apogeum,
Tak się zowie to trofeum.
Kiedy wszystko uwzględnimy,
Zmądrzejemy także i my!

Patrz, prognozę masz w podarku,
Wszystko chodzi, jak w zegarku!
Boski geniusz zacznij chwalić
I z Mądrością kontakt zalicz!

Łańcut 2013.10.20, M. Granit

Zmiana warty /obserwacja nieba/ (zobacz wiersz...)

Październik – czwarty, godzina piąta,
Zmiana na niebie – na wszystkich frontach?
Nic podobnego – nie ma Księżyca!
Wiesz, mój kolego, czym się zachwycać?

Lazur niebieski czysty bez chmurki.
Capella patrzy na wszystkich z górki,
Orion rozpiera się sam pod boki,
Bliźnięta widzą wszechświat szeroki.

Na całym niebie panuje cisza.
Nasi Bliźniacy goszczą Jowisza.
Ten opowiada sekrety nieba,
Bo doświadczony – zjadł dużo chleba!

Mówi: przed wami Rak się ustawił,
Swymi szczypcami może was zabić!
Za nim na wschodzie Lew kark swój pręży
Z Małym Lwem w górze – ten chce być tęższy.

Tuż za nimi, na północnym wschodzie,
Gonią Psy Gończe w tym korowodzie.
Blisko północy śpią dwa niedźwiedzie:
Matka z Maluchem w gawrze już siedzi.

Tak na tym niebie wszystko się zmienia.
Księżyc ma dużo do powiedzenia!
Prze nami zawsze wszechświat otwarty,
Dla tych na Ziemi ma cztery karty.

Łańcut 2013.10.04, M. Granit

Niebo – zachmurzone /sonet V/ (zobacz wiersz...)

Nie zawsze niebo nasze jest uroczyście czyste,
Gdy czasem się zasmuci, przywdziewa zasłonę
I dla mieszkańców Ziemi bywa zachmurzone,
Kiedy sami nie walczą o sprawy wieczyste.

Ciągle ponad przeszkodą są te same gwiazdy,
W majestatycznej ciszy trwają lat miliardy,
Szanują się nawzajem, bo nie znają wzgardy.
Kiedy człowiek zapragnie tej niebiańskiej jazdy?

A na skłóconej Ziemi wojny, bezeceństwa,
Oszustwa i kradzieże okropnie bezczelne,
Jak gdyby się sprzysięgły złe moce piekielne!

Ile do zwyciężenia potrzeba nam męstwa,
Aby ocalić życie prawych, prostych ludzi?
Ach, kiedy człowieczeństwo w zbirach się obudzi?!

Łańcut 2013.10.02, M. Granit

Niebieska tratwa /traktat filozoficzny/ (zobacz wiersz...)

Motto:
Pycha na świecie panuje stale,
Oto dlaczego ja jej nie chwalę.

Ostatni września, tuż po północy,
Spójrz, przyjacielu, we wszechświat uroczy!
Niebo czyściutkie (wyż skandynawski!)
Jego mieszkańcy znają swe sprawki.

Sprawa Jowisza przecież skończona.
O jej puencie chce się przekonać
Technika ludzka, bo po tej "kłótni",
Tuż nad Gemini przeleciał "sputnik".

Płynął nad nimi z czerwonym światłem.
Tak "Obraz Boży" rzeczy niełatwe
Na niebie tworzy: (czasem pogmatwa)
Można podziwiać niebieską tratwę!

Prawa natury są zachowane
I w tym wszechświecie człowiek jest panem?
On je poznaje – stosuje zawsze?
Lecz czasem z pychy głupio je spaprze!

"Szczur na ołtarzu" kadzony myślał,
Że jest wspaniały! Z głupoty przysiadł.
Dwieście lat temu pisał Krasicki:
Pani Pokora nie służy wszystkim!

Łańcut 2013.09.30, M. Granit

Niebieska reprymenda /księżycowa ballada/ (zobacz wiersz...)

Dwudziesty ósmy września, w pół trzeciej,
Podróżnik nieba już blisko dzieci.
Zdenerwowany, wykrzywił wargę
I rozpatruje Jowisza skargę.

Tak upomina chłopca-psotnika:
Jak możesz w niebie wszczynać panikę?!
Pana Olimpu masz czelność karać?!
Pomyśl maluchu, ze mną się naradź!

Ja dużo widzę spraw na tym niebie,
Serce mi pęka, patrząc na ciebie!
Pytam cię zatem, co miałeś w planie,
Kładąc Jowisza na swym kolanie?

Polluks się zmieszał, zgubił języka:
Taaaka zaaabaaawa z teeego wyyynika.
Nieeech się Staaaruszek o tooo nie maaartwi
- Tak jemu malec – ot, taaakie żaaarty!

Lecz to nie wszystko, słyszą sąsiedzi,
Jak Bliźniak z Księciem na niebie bredzi.
Orion aż struchlał, zmienił w słup soli,
Bo go ta sprawa, oj, bardzo boli!

Psy porzucone, zostały same,
Węszą po kątach nieba nad ranem.
Łabędź już Lutnię skrył na zachodzie,
Mówiąc do Orła: kłótnie nie w modzie!

Byk, który stanął na samym szczycie,
Przymyka oko na sprawę – skrycie.
Przecież to była tylko zabawa.
Tak się skończyła Jowisza sprawa.

Łańcut 2013.09.28, M. Granit

Księżycowa kwerenda /cd. obserwacji/ (zobacz wiersz...)

Dwudziesty czwarty września, jest trzecia,
Gdzie satelita stary poleciał?!
Na szczycie nieba stanął "półgębkiem",
Jakby wszechświata był tego pępkiem!

Pełnia minęła parę dni temu,
Dziś Starzec szuka swego haremu.
Wenus uciekła gdzieś bezpowrotnie?
Szuka jej wszędzie, lecz bezowocnie…

Aby się lepiej o tym przekonać,
Pyta usilnie pana Oriona.
Ten jest zajęty swoimi psami,
Nie chce się trudzić jego skargami.

Myśliwy wielki, w nieba potędze,
Wciąż patrzy z góry na Ziemi nędzę,
Bo ta ubrana w zasłonę mroku,
Zdaje się milczeć – staje na boku.

Prawie nad głową Capella nęci.
Księżyc rozmyśla: Wenus poświęcić?
Skoro schowała te swoje wdzięki,
Trudne konkury do damy ręki...

Kiedy nie znalazł swego sposobu,
Ruszył odważnie, aby do przodu!
W drodze go czeka Jowisz wspaniały,
Co się z nim dzieci źle zabawiały.

Łańcut 2013.09.24, M. Granit

Dylemat Księżyca /paszkwil niebieski/ (zobacz wiersz...)

Dziewiętnasty września, mija piąta,
A ten Staruszek gdzie się zaplątał?
On tuż przed pełnią, w "pełnej" odwadze,
Postawił nogi w niebieskiej wadze.

Zatem jest pierwsza pełnia "zimowa",
Która nad równik pragnie się schować?
W pogodzie mamy skutki niemałe,
Bo zachmurzone jest niebo całe.

Trzy niże mokre wśród Europy
Mają naradę – odważne chłopy!
Mówią do siebie: Stary przyśpieszył?
Za wcześnie wylazł z letnich pieleszy?

Niże nie wiedzą, co dalej będzie,
Kto im wygłosi zimne orędzie?
A z drugiej strony Słońce się miesza
I kątowego biegu przyśpiesza.

Dwa dni brakuje więc spóźnialskiemu,
Do rozstrzygnięcia nowych problemów.
Uparte niże z potentatami
Nie myślą wcale fałszem się splamić!

Cnym nie pozwoli już na to buta,
Niech się tym zajmie "mędrek" z Łańcuta!
On nas podpatrzył – chytra to sztuka!
Co o nim mówi Wielka Nauka?

Ot, megaloman największy w świecie,
Bo już większego tam nie znajdziecie!
On z kalendarzem prowadzi śledztwo!
Czyżby chciał zdobyć Wiedzy szlachectwo?!

Łańcut 2013.09.19, M. Granit

Niebieska draka! (zobacz wiersz...)

Motto:
Wielka draka, niesłychanie,
Od Polluxa Jowisz – lanie?!

Już siódmy września, godzina czwarta,
Orion wypuszcza swojego charta.
Nad horyzontem niemrawo świeci,
A dużo wyżej bawią się dzieci?

Kastor z Polluxem, o wielki panie,
Mają Jowisza już na kolanie?
Drugi braciszek jest bardziej rączy.
Mały Pies szczeka na gest gorący.

Rak niepozorny, zatyka uszy
I mówi skromnie: "nie chcem, lecz muszem"
Patrzeć spokojnie na taką zbrodnię.
Pajace czyszczą Jowisza spodnie!

Byk nad Orionem oko przymyka
Na te "zabawy". Koza (bez tryka)
Zgorszona bardzo, z żalem spogląda:
Te małe dzieci biją "wielbłąda"!

Łańcut 2013.09.07, M. Granit

Kopuła niebieska /sonet I./ (zobacz wiersz...)

Mamy już czwarty września, druga godzina;
I gwiazd mnóstwo na niebie, ale bez Księżyca!
Tylko pięknym blaskiem Jowisz nas zachwyca!
Teraz o swoją chwałę Bóg się upomina!

O niej mówią Plejady ponad Byka okiem,
Andromeda z mgławicą, prawie nad głowami,
Kasjopeja z Woźnicą – (Mgła nieba nie plami!),
A tu Orion na wschodzie podchodzi znów bokiem.

Zawsze nad Ziemią cisza panuje dostojna,
Dzieli ona powagę zaścianka naszego?
Wybacz! O, Zgrozo Ducha – codziennie jest wojna!

Trudno doczekać stulecia dobrego,
Spokojnej historii, bez krzywdy, urojeń.
Pomyśl, mój drogi bracie, dążysz? Ale do czego?!

Łańcut 2013.09.04, M. Granit

Kreska niebieska (zobacz wiersz...)

Jest trzeci września, piąta dwadzieścia,
W śród chmur po deszczu – kreska niebieska
Sierpkiem zaznacza obecność swoją,
Księcia tułacza – uwagę moją!

Kto by go szukał na niebie chmurnym?
Może ktoś powie, że jestem durniem?
Były przed nami cywilizacje,
Które patrzyły na niebo bacznie!

Dzisiaj kultura "poszła do przodu”,
Otumaniając grupy narodu.
Czci tylko gwiazdy, takie na scenie.
Cierpi więc na tym uduchowienie!

Za dwa dni Księżyc na nowiu stanie.
Gwiazd nie zobaczysz, nie patrzysz na nie,
Bo w świetle Słońca wszystko nam znika.
Czy w blasku Prawdy zniknie też klika?

Łańcut 2013.09.03, M. Granit

Niebieskie woale (zobacz wiersz...)

Trzydziesty sierpnia, godzina druga,
Na niebie żadna gwiazda nie mruga?
Trudno podziwiać je w światła chwale,
Bo się ubrały w mgliste woale.

Gdzie się tak stroją te panny nieba?
Sprytnie ich drogę wyśledzić trzeba!
Jednej Capelli przebija światło.
Jej koleżanek znaleźć niełatwo!

Chociaż na niebie chmur ciemnych nie ma,
Od mgły cieniutkiej taka ta "ściema”.
Tymczasem niżej jest Jowisz boski,
Który z tą Kozą dzieli jej troski.

Na nie się patrzy sierpek Księżyca,
W ostatniej kwadrze światło przemyca.
Brzuszkiem do dołu, rożkami w górę
Mówi wróżebnie: niebo bez chmury!

Ale gdy rożki w dół się obrócą,
Wtedy pogodę deszczem zakłócą.
Ciągle na niebie trwa taka walka.
Jesień niedługo – mglista woalka!

Łańcut 2013.08.30, M. Granit

Marsz Księżyca /traktat astronomiczno-meteorologiczny/ (zobacz wiersz...)

Czy się synoptyk kiedy zapyta,
Jaki po niebie jest marsz Księżyca?
Nic podobnego, on goni chmury
I tam gdzie one patrzy do góry!

Głowę odwraca na zachód zawsze,
Bo tam się dzieją te chmurne marsze.
Księżyc spostrzega na kwadrze, w pełni;
Gdy z Słońcem chodzi, nie widzi, wierz mi!

Tymczasem stary, ten "nocny Marek",
Urządza sobie dzienny kabaret!
Nie koniec na tym, on zmienia kroki,
Bo raz ma wąskie, czasem szerokie!

Spojrzyj, kolego, mu w deklinację,
Wnet się przekonasz, że ja mam rację!
Siedem lat temu równik przekraczał
Sześciu stopniami, dziś w trzy przetacza.

Tak rozleniwił się stary wyga?!
Czy ta wiadomość komuś się przyda?
Oj, bardzo wątpię, drodzy Koledzy,
Badacze aury nie chcą tej wiedzy!

A konsekwencje w niebie pisane.
Kto więc zagoi pogody ranę?
Astronom dobry, pokorny w duchu,
Który pokaże przyrodę w ruchu!

Łańcut 2013.08.08, M. Granit

Niebiańska cisza /refleksja astronomiczno-psychologiczna/ (zobacz wiersz...)

Motto:
Cisza na niebie, cisza na Ziemi,
Kiedy swe serce zły człowiek zmieni?

Jest szósty sierpnia, trzecia godzina,
Nocy upalnej nie myśl przeklinać!
Czas w niebo patrzeć, tym się zachwycać,
Choć nie ma na nim "słońca" - Księżyca!

Pegaz na zenit odważnie wjeżdża
I Andromedę za sobą ciągnie.
Tych konstelacji, ich wspólna więźba
Widza zachwyca, oj, przeogromnie!

Ta dama wielka w swym środku chowa
Tajemnicę: M trzydzieści jeden,
Która wyjaśnia jaka budowa
Wszechświata tego. Nie mów już: nie wiem!

Nad nią Kasjopeja, w "W" ubrana,
Świeci w zenicie, jak zakochana!
Bo widzi wszystkie na niebie sprawy,
Wszelkie gwiazd troski i ich zabawy!

A tu na wschodzie Byk okiem mruga,
Trochę się martwi, bo noc niedługa.
Nad nim Perseusz, z boku Woźnica
Światłem swej "Kozy" niebo zaszczyca!

Majestat ciszy panuje w niebie.
Czy takie cuda zadziwią Ciebie?
Otrząśnij z siebie sprawy nieludzkie,
Do prawdziwego życia, ach, zbudź się!!!

Łańcut 2013.08.06, M. Granit

Trójkąt letni /niebieska sztanca/ (zobacz wiersz...)

Jest pierwszy sierpnia, dwudziesta druga
Godzina w nocy, a niebo mruga!
Czas przeuroczy! Co masz nad głową?
Chciej się zachwycać gwiazd nieba mową.

Na samym środku Vega ci świeci,
Lutni ozdoba, Łabędź z nią leci.
Deneb w ogonie dziobem kierować
Pragnie i kiwa na Orła: prowadź!

Altair w piórach się zawieruszył.
Tak płynie Trójkąt w niebieskiej głuszy!
Herkules broń swą już wycofuje,
Z tyłu Korona Wolarza czuje.

Arktur w nim błyszczy wspaniałym światłem.
(Patrzenie w niebo wcale niełatwe,
Bo od północy świecą dwie lampy
I przeszkadzają niebieskiej sztancy).

Te gwiazdozbiory ciągle jednakie
Kręcą się wkoło, trochę na bakier,
W niebiańskiej ciszy, majestatycznej
I Twemu sercu dają "wytyczne”!

Łańcut 2013.08.01, M. Granit

Niebieska księga /traktat religijny/ (zobacz wiersz...)

Motto:
Przed Tobą, bracie, niebieska księga,
Jesteś Człowiekiem, gdy po nią sięgasz!

Trzydziesty lipca, godzina czwarta,
Niebieska księga jeszcze otwarta.
Kiedy swą głowę wysoko zadrzesz,
Zobaczysz Księżyc w ostatniej kwadrze.

Gwiazdy zamglone, zmęczone pracą
W biegu, pomału swój blask już tracą...
Trudno rozpoznać ich konstelacje,
Bo "kto jest słaby, ten nie ma racji"?

Od wschodu świt się przebija z cienia.
Przyroda mówi: koniec widzenia!
Znowu upalny dzionek się zacznie.
Korzystaj z niego, człeku, opacznie!

Pan świata daje, co nam potrzeba,
Choć patrzysz w ziemię, dąż też do nieba!
Wtedy zobaczysz, że świat jest piękny!
Przed swoim Stwórcą szybko uklękniesz!

Łańcut 2013.07.30, M. Granit

Zazdrosne "słońce"? /konkurencja niebieska/ (zobacz wiersz...)

Motto:
Potyczka zatem,
Dawid z Goliatem.

Początek trzeciej lipca dekady,
Tuż przed wieczorem dziwne układy
Na lazurowym niebie znów mamy,
W czystym błękicie prawie bez plamy!

Słońce zachodzi w pełni swej krasy,
A tu na wschodzie? O, dziwne czasy!
Sobowtór jakiś okrągły, wielki,
Ze Słońcem świeci, jak dwie kropelki?!

Tym zazdrośnikiem Księżyc przed pełnią,
Obaj z kolegą dyżury pełnią.
Na razie blady, jakby w obawie,
Że występuje w tak ważnej sprawie!

Ma on powody do swojej dumy,
(Tak jakby wszystkie zjadał rozumy),
Na pełnię czeka, jest w perygeum,
Z pewnością marzy o swym trofeum.

Wczoraj najdalej był na południu,
Gdzie deklinację z Słońcem uzgodnił.
Owoc współpracy jest więc widoczny,
Bo się zakończył czas słotny, mroczny.

On swą wielkością teraz zachwyca,
Bo szybko rośnie jasność Księżyca.
Słońce przegrywa, zapada w mroku,
Jego zastępca w pełni uroku!

Aż gwiazdy zbladły po walce takiej,
Gdzie się czubili kształtem jednakie
Dwaj zawodnicy, na niebie zatem
I wygrał skromny Dawid z Goliatem!

Łańcut 2013.07.21, M. Granit

Kanikuła /panegiryk niebieski/ (zobacz wiersz...)

Motto:
Piękno nieba (ósmy lipca)
Nasze oko znów zachwyca!

Co na niebie dziś się dzieje,
Czy tam byli też złodzieje?
Gdzie się podział Syriusz boski?
On ma inne teraz troski!

Jest kolegą w lecie – Słońca,
Razem z Małym Psem go trąca.
Canis Maior, Canis Minor
Robią koło niego wigor.

Nocne niebo opuszczone
Przez te gwiazdy rozświetlone?
Jednak Vega w Lutni świeci,
Łabędź z Orłem samotrzeci.

Więc zadzieraj głowę w zenit,
Aby piękno to ocenić!
Cała menażeria Boża
Jest wpuszczona w te przestworza!

Pod Łabędziem Delfin pluska,
Nie da jemu się wyłuskać!
Ale Orzeł chce pomagać,
Pływakowi śmierć więc zadać?

Wąż na zachód już ucieka.
Z Tarczą Strzelec spóźnił czekać?
Koziorożec w pełnym blasku
Rybę Pe. de. ma w potrzasku!

Wodnik nad nią świeci słabo,
Ale Pegaz z przeciwwagą,
(Nie wiem czy już o tym wiecie?)
Natchnienie daje poecie!

Trochę dalej, na wschodzie,
Andromeda późno wschodzi,
Bo ta letnia noc jest krótka.
Świt się bieli, już pobudka!!!

Łańcut 2013.07.08, M. Granit

Tornada /traktat meteorologiczny/ (zobacz wiersz...)

Jaka przyczyna na to się składa,
Żeby powstały gdzieś tam tornada?
Niektórzy mówią, że się zderzyły
Masy powietrza – kontrastem były.

Lecz to spojrzenie – dziecięca bajka!
Tutaj innego potrzeba grajka!
Należy spojrzeć starusze w oczy,
Wiedzą konkretną świat zauroczyć!

Grzech to powszedni patrzeć na koniec
Ogona żmii (niechby zaskroniec).
Na łeb spoglądaj – ogonem kręci,
Jemu uwagę trzeba poświęcić!

Jaka więc siła rusza masami?
Twoje sumienie tym się nie splami?
Grawitacyjne pole nad światem
Rządzi materią ze Słońcem – bratem!

Dowody mamy w miesiącu maju*.
Czemu badacze ich nie badają?!
Prawda jest prosta, a z niej wynika:
Księżyc je płodzi blisko równika!

Łańcut 2013.06.03, M. Granit

* W średnich szerokościach geograficznych Europy i Ameryki Pn. miały miejsce trąby powietrzne, kiedy Księżyc zbliżał się do równika lub go przechodził. Działo się to na początku maja i co dwa tygodnie, aż do początku czerwca. Ta sprawa łączy się z wyjaśnieniem przyczyn powodzi w środkowej Europie i jest dowodem na słuszność teorii grawitacyjnej w meteorologii.

Niebo bez "pana" /obrazek niebieski/ (zobacz wiersz...)

Motto:
Sto gwiazd się pyta,
Gdzie Satelita ?!

Dziesiąty maja, tuż przed północą
Samotne gwiazdy pytają: co to?
Bo każda gwiazda chce się zapytać,
Gdzie się znów podział nasz Satelita?

Skrył się przed nami, czegoś się wstydzi?
On w dzień chodzi, gdy go nikt nie widzi!
Spryciarz upatrzył nową ofiarę,
Razem ze Słońcem tworzą znów parę.

Gwiazdy choć same, nie świecą jasno,
Bo jest im smutno, mało nie zasną.
Gruba powłoka przyćmiewa światło,
Któremu przedrzeć się nie jest łatwo.

Lew już zachodzi, Kłos Panny mruga,
Arktur się pyszni,Wolarza sługa.
Ten o Koronie marzy – pleciuga,
A tu Herkules - długa maczuga!

Lutnię rozwalić pragnie despota?
Na to spokojnie Łabędź się patrzy,
Pyta zdumiony: co za robota?
Orzeł spokojny – mgła wszystko zatrze.

Nad horyzontem śpi Skorpion zdradny.
Zaszkodzić gwiazdom on nie jest władny.
Jadem swym grozi na zawołanie,
Ale tych w górze już nie dostanie!

Łańcut 2013.05.10, M. Granit

Wyż grenlandzki /traktat astronomiczno-meteorologiczny/ (zobacz wiersz...)

Przez długie lata czekałem na ciebie,
Aż się pokażesz na polskim niebie,
Wyżu grenlandzki tak groźny, bo zimny;
Od atlantyckiego ty jesteś inny!

O tobie mówiła pani profesor
Halina L. na spotkaniu w Łańcucie*.
Ty dokonujesz mroźnych sukcesów
Przeciw Europie – orzekła w skrócie.

Drugi rosyjski wyż nam zimno daje,
Który nawiedza bardziej wschodnie kraje,
Ale grenlendzki jest nadzwyczaj groźny!
Niechby tam siedział, Pana Boga prośmy.

Z pełnią Księżyca wyże są związane
(W środku Europy) grawitacji stanem.
Nauka przez nią jest bałamucona;
Ma różne źródła – chciej się sam przekonać!

Trzeba oglądać dwie strony medalu
I tak do wiedzy zbliżać się po calu.
Nie tylko fazy zmuszać do roboty,
Bo deklinacja wymyśla kłopoty!

Łańcut 2013.03.24, M. Granit

Samotność księżyca /ballada księżycowa/ (zobacz wiersz...)

Dwudziesty siódmy luty się kończy,
Dwudziesta druga, minut dwadzieścia,
Po niebie płynie nasz goniec rączy,
Dwa dni po pełni, z miną złowieszczą.

Na twarzy widać zdenerwowanie,
Blaskiem przyćmiewa gwiazdy nieśmiałe,
Więc widzi pustkę, nie patrzy na nie,
Skarży się biedak: pogadać chciałemm!

Orion na zachód wyruszył z psami,
A Lew od wschodu wykrzywia paszczę.
Bliźnięta mówią: jesteśmy sami,
Dziś niewyraźne są główki nasze.

A więc pryncypał swój krok wydłuża,
Bo za Lwem Panna tam się wynurza.
Może mezalians nowy się zacznie?
My mu powiemy: myślisz opacznie!

Nie tędy droga, kolego drogi,
Bo masz robotę w drugiej półkuli,
Tam na południe niosą cię nogi,
Ta przez pół roku ciebie przytuli.

O pełnię chodzi, ona tam będzie,
Nów na północy damę zastąpi,
Razem ze Słońcem siądą na grzędzie,
Stąd wiosna z latem ciepła nie skąpi!

Łańcut 2013.02.27, M. Granit

Pełnia zimowa /traktat astronomiczno-meteorologiczny/ (zobacz wiersz...)

Motto:
Dlaczego pełnia, właśnie zimowa,
Pieczołowicie swój sekret chowa?

Gdy Księżyc rośnie, pełnia się zbliża,
Chodzi wysoooko, chce spotkać wyża.
Niektórzy myślą, ten sam przychodzi,
A jego rodzi Książę Dobrodziej!

Spróbuj popatrzeć na jego "rajzy".
Na niebie nie ma takiego łajzy,
Któryby zmieniał tak swe pozycje,
Taki podróżnik! Spróbuj pomyśleć!

I wiesz co jeszcze, drogi, ci powiem?
Zimą i w lecie ta działa z nowiem!
Myślisz, że program jest inwazyjny?
Wtedy jest przypływ, ten syzygijny!

On uwypukla gazową banię,
Ta od bieguna wyżem się stanie,
Ale nad lądem, nad morzem niżem
Pośrodku ćwiartki planetę liże.

Po pełni zaraz mamy różnicę.
Niż bardzo szybko zmienia granice,
Z zachodu wieje, jakby szalony,
Gdy nad równikiem bije pokłony.

Stąd ocieplenie styczniowe mamy.
Czy ktoś zrozumie Księżyca dramy?
Do tego trzeba ciut dobrej woli.
Astrobadacza to bardzo boli!

Łańcut 2013.01.27, M. Granit

Patrząc na wykres… /podziękowanie/ (zobacz wiersz...)

Patrząc na wykres, mam "zmienne" niebo.
Za tyle pracy dzięki, kolego*
Z Białegostoku, aż z rogu Polski!
Mam już w Łańcucie rysunek boski!

Gdy nań patrzymy, wszystko się rusza
I swą pozycją "mówi" do Głuszka:
W pasie równika są ciągłe zmiany.
Czy jest statyczny, myślą barany?

Co tu się zmienia, pytasz zdziwiony?
Tarcza Księżyca wciąż z innej strony,
Planety jakieś po niebie łażą...?
Może Pogodę mają pod strażą...?

Jowisz z Saturnem trzymają wartę.
Ten pierwszy północ "se" przysposabia,
Drugi południe ma znów otwarte.
To obowiązek tego korabia.

Jowisz daleko jest od równika,
W lecie ze Słońcem będzie rozmawiał,**
Saturn południe woli przenikać.
Nikt się nie pyta, kto ich ustawiał?

Inne planety chodzą za Słońcem,
Jak wierna trzoda ku pasterzowi,
Jedynie Księżyc jest wolnym gońcem,
A co on robi, niechaj nam powie!

Skacze co miesiąc w obie półkule,
Przyciska mocno do swojej twarzy,
Jest opiekuńczy, tuli je czule,
Bo on ze Słońcem tu gospodarzy!

Łańcut 2013.01.14, M. Granit

*Wykres wykonał p. Szymon Dykiert, fotograf nieba z PTMA w Białystoku.
**Ta sama deklinacja.


Poprzednia strona: Poezja M. G. - 2014 Następna strona: Poezja M. G. - 2012